W imieniu zwierząt i przyrody głosem adwokata

MANIFEST W IMIENIU ZWIERZĄT

Karolina Kuszlewicz / 12 października 2017

Twardo stąpam po Ziemi i właśnie dlatego wiem, że wszyscy jesteśmy częścią tej samej biosfery. Prawo jest odzwierciedleniem rozumienia świata przez człowieka. Nie może jednak w sposób uzurpatorski podchodzić do innych elementów tego świata, bo wówczas zamiast wprowadzać równowagę – uczy opresji. Profesor nauk prawnych, Karol Wolfke napisał w 1979 r., że Ziemia stanowi jeden niepodzielny ekosystem. Los zwierząt jest na wielu płaszczyznach związany z losem ludzi.

Poniższy manifest jest wstępem do projektu „W imieniu zwierząt i przyrody- głosem adwokata”, efektem kilkuletnich adwokackich obserwacji i doświadczeń w zakresie stosunku prawa do zwierząt i wagi tego tematu.

  1. Prawna ochrona zwierząt to temat poważny, lekceważenie go nie znajduje uzasadnienia w przepisach. Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997r o ochronie zwierząt ma taką samą rangę jak każda inna ustawa, powinna być traktowana z powagą i szacunkiem. Jej pierwsza zasada brzmi następująco: Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę (art. 1 ust. 1). Nasz system prawny nie przewiduje rozwiązań, w których przyzwala na lekceważące traktowanie wybranych aktów prawnych bądź niektórych przestępstw. Taka naganna praktyka często towarzyszy sprawom związanym z ochroną zwierząt przed niehumanitarnym traktowaniem, ale nie znajduje uzasadnienia w prawie. Domagajmy się respektowania prawa.
  2. Mniej antropocentryzmu w interpretowaniu i tworzeniu prawa, więcej holistycznego podejścia. Zwierzęta są wartością samą w sobie i ze swej istoty wymagają szacunku i ochrony, nie zaś z powodu uznania czy sympatii człowieka. Prof. Jerzy Białocerkiewicz, wspaniały, już niestety nieżyjący prawnik przełamywał antropocentryczne myślenie o zwierzętach w prawie. W swojej książce „Status prawny zwierząt” słusznie zwrócił uwagę, że aspekty własnościowe, rzeczowe, ekonomiczne nie mogą przysłonić faktu, że zwierzęta są przede wszystkim istotami czującymi: (…) prawo własności nie generuje nieograniczonych uprawnień wobec zwierzęcia, zwłaszcza zaś arbitralnego pozbawiania życia, zadawania cierpień, pozostawiania bez pożywienia lub bez pomocy, jeśli takiej zwierzę wymaga. Z prawa własności w sensie ekonomicznym nie można wyciągnąć zbyt daleko idących wniosków, zwłaszcza zaś negować praw zwierząt (…).
  3. Zwierzęta potrzebują swoich pełnomocników/ pełnomocniczek. Zwierzęta nie mają szansy samodzielnego wypowiedzenia się we własnym imieniu, z przyczyn … oczywistych różnic gatunkowych. Pozbawione możliwości zabierania głosu w swojej własnej sprawie, potrzebują pełnomocników. Ważne jest, by o ich ochronę przed organami ścigania, sądami, urzędami, a także na etapie procesu legislacyjnego, zabiegali profesjonalni pełnomocnicy. W pracy  adwokackiej symbolicznego znaczenia nabierają sprawy o ochronę zwierząt, ponieważ istotą tej pracy jest reprezentowanie tych, którzy potrzebują pomocy prawnej i zabranie głosu w ich imieniu.
  4. Nie wstydźmy się „wielkich” słów w obronie zwierząt. Nie bójmy się w sprawach o ochronę zwierząt używania słów o tzw. emocjonalnym zabarwieniu, jak np. cierpienie, ból, strach, krzywda, ponieważ o części z nich mówi sama ustawa, zaś inne są ściśle związane z jej intencją i potwierdzone np. orzecznictwem sądowym. Istotą spraw dotyczących ochrony zwierząt jest przecież ochrona wartości ściśle związanych z życiem istot czujących. Nie czyni nas mniej profesjonalnymi, jeśli w oparciu o przepisy prawa, wprost nazywamy, np. cierpienie zwierząt, zarówno w wymiarze fizycznym, jak i psychicznym. Co więcej, moim zdaniem, czyni nas nieprofesjonalnymi, jeśli się tych słów krępujemy. Są one przecież elementem określonej rzeczywistości.
    Podobnie, dbajmy o język tworzonego prawa i debaty publicznej. Dziś sprzeciw społeczny wywołuje znęcanie się nad psem lub kotem, jako dobrze znanym człowiekowi zwierzęciem, jednak to samo społeczeństwo znacznie łatwiej godzi się na „odławianie lub redukcję zwierzyny” czy „zachowanie równowagi w gospodarce przyrodniczej”, pomimo, że każda z tych czynności może nieść za sobą dla zwierząt porównywalny ból i cierpienie. Zwierzęta o przypisanym statusie zwierzyny czy fauny zostają sprowadzone do bliżej nieokreślonego bytu, oderwanego od kwestii odczuwania bólu, strachu i cierpienia, pomimo, że ich zdolności odczuwania bólu i cierpienia są analogiczne do zwierząt domowych. Dlatego – słowa mają znaczenie.
  5. Konieczne są systemowe rozwiązania, które zapewnią obsługę prawną w sprawach z zakresu ochrony zwierząt. Dziś praktycznie cały ciężar ochrony zwierząt spoczął na organizacjach pozarządowych. Aktualnie organizacje nie tylko pomagają faktycznie zwierzętom, podejmując interwencje, ale w zasadzie inicjują niemalże wszystkie postępowania karne i administracyjne związane z ochroną zwierząt. Z reguły nie posiadają swoich komórek prawnych, a jednocześnie często nie posiadają środków na opłacenie wynagrodzenia pełnomocnika/ pełnomocniczki. Szukają pomocy pro bono, ale przecież ona ma ograniczony wymiar, bo niemożliwym jest przyjmowanie setek spraw pro bono przez prawników i prawniczki. A sprawy te, tak samo jak każde inne postępowania, wymagają wiedzy profesjonalnej, która powinna być w sposób właściwy wynagrodzona. Błędne koło, w którym państwo umyło ręce, choć to bardzo krótkowzroczne, bo poziom ochrony zwierząt świadczy o jakości państwa. Rzecznik/ Rzeczniczka ds. ochrony zwierząt wraz z całym biurem? – przydałoby się takie rozwiązanie na dobry początek.
  6. Organy ścigania i jednostki samorządu terytorialnego mają swoje obowiązki wobec zwierząt. Przestępstwa określone w ustawie o ochronie zwierząt w art. 35 ust 1-2 wymagają rzetelnego i sumiennego zaangażowania się w ich ściganie przez organy do tego powołane (policja, prokuratura) oraz sprawiedliwego i wnikliwego procesu sądowego oraz adekwatnych kar dla sprawców. Z kolei gminy obowiązane są do zapobiegania bezdomności zwierząt i zapewnienia opieki bezdomnym zwierzętom w sposób humanitarny. Priorytetem jest tu dobrostan zwierząt, a nie interes hycli. Kontrolujmy urzędników.
  7. Prawna ochrona zwierząt nie ogranicza się do zwierząt towarzyszących. Problematyka ochrony zwierząt jest złożona. Dotyczy szeregu różnych zwierząt, z uwzględnieniem tych nieoczywistych, takich jak ryby, ptaki, zwierzęta bezdomne, zwierzęta hodowlane, zwierzęta wykorzystywane w eksperymentach, dzikie zwierzęta w ogrodach zoologicznych, dzikie zwierzęta w ogóle. Myślenie o ochronie zwierząt wymaga szerokiego spojrzenia, nie ograniczającego się jedynie do zwierząt towarzyszących. Dlatego temat ochrony zwierząt to też pewne wychodzenie poza myślenie utrwalone, schematyczne, stereotypowe – dotyka bowiem problemu mówienia „w imieniu” grup niesłyszalnych (np. karpie), niewidzialnych (np. zwierzęta laboratoryjne), brzydkich (zwierzęta bezdomne) czy wyizolowanych (zwierzęta w klatkach). Praktyka dowodzi, że im bardziej gatunek jest dla nas- ludzi odległy, obcy, niedostrzegalny i niezrozumiały, tym większa jest tendencja do lekceważenia ochrony jego przedstawiciel w prawie. Tymczasem prawo nie może być stosowane fragmentarycznie.
  8. Potrzebne jest stworzenie przepisów spójnych i nowoczesnych, uwzględniających perspektywę ekosystemową. Czas na uporządkowanie przepisów, regulujących problematykę ochrony zwierząt. Aktualny system prawny zawiera normy, które ze sobą sprzeczne etycznie. Z jednej strony statuuje zasadę humanitarnego traktowania zwierząt jako pierwszorzędną w ustawie o ochronie zwierząt, ale jednocześnie istnieje szereg zachowań wobec zwierząt dozwolonych prawem, które zdecydowanie i wyraźnie pozostają w opozycji do tej zasady. Nie da się chronić zwierząt, niszcząc pozostałą przyrodę, dewastując Puszczę i dopuszczając do polowań dla rozrywki. Ponownemu wyważeniu podlegać powinny dobra i interesy ludzi oraz innych zwierząt, z uwzględnieniem perspektywy długofalowej, nie tylko bieżącej. Powinnością człowieka jest zachowanie przyrody, w tym również zróżnicowanego taksonomicznie świata zwierząt, w takiej kondycji, aby przyszłe pokolenia chcące zobaczyć, jak wyglądał tygrys, czy słoń zamieszkujący Ziemię za życia ich rodziców lub dziadków, nie musiały udawać się do Muzeum Historii Naturalnej – napisał w 2005 r. prof. Białocerkiewicz.
  9. Ochrona zwierząt ma znaczenie nie tylko dla zwierząt- ma szerszy uniwersalny kontekst, ponieważ jest elementem kształtowania wrażliwości społecznej. Na przestrzeni lat, a nawet już stuleci, obserwujemy jak prawo „otwiera się” na kolejne niezwykle delikatne kwestie, związane z prawem jednostki do równości, wolności, realizacji zgodnie z własnym sumieniem. Tak było w przypadku walki o zniesienie niewolnictwa, a następnie walki kobiet o prawa do udziału w życiu publicznym i opiekę socjalną w związku z macierzyństwem, tematu równouprawnienia płci, przyznania praw mniejszościom narodowym i religijnym, a także kwestii równości w życiu osób homoseksualnych czy transpłciowych. Znamienny jest fakt, że wszystkie te grupy społeczne były (lub są niestety nadal) wykluczane, również przez prawo. Odzwierciedlanie praw tych grup w przepisach powszechnie obowiązujących świadczy o rozwoju cywilizacyjnym społeczeństw. Ochrona zwierząt wpisuje się w historię tworzenia prawa „wrażliwego” – jest kolejnym jej etapem.
  10. Edukacja, również prawna – jest podstawą ochrony zwierząt. Czas byśmy zrozumieli, jako społeczeństwo, że ochrona zwierząt jest ważnym elementem budowania kultury i świadomości prawnej. Prawo bez wrażliwości, otwarcia na świat i rozumienia jego złożoności staje się tylko automatem. Ci, którzy to rozumieją – niech konsekwentnie robią swoje i edukują, edukują i jeszcze raz edukują.

 

 

Tematy podobne


Komentarze

  1. Bardzo dziękuje za ten tekst! Zaskakuje, że jest tak otwarty – zgadzam się – trzeba myślenia o zwierzętach w szerszym kontekście niż dziś!

  2. Wg mnie wszystko zostalo w powyzszej tresci ujete w sposob wlasciwy i bez zbędnej egzaltacji.Chronmy tych ktorzy sami nie moga sie obronic.Nasz stosunek do zwierzat jest miara naszego czlowieczenstwa i poziomu empatii.

  3. a czy jakiś prawnik raczył się zaangażować w to działanie? Oczywiście zwierzęta nie zapłacą więc – wolontariat ! Widzę już kolejkę chętnych adwokatów i radców prawnych !

    • Kot i pies– Zdaje sobie sprawę, że skala potrzeb jest ogromna, a gotowość do pomocy prawnej w tych sprawach nadal niewspółmiernie mała, ale proszę pamiętać, że są prawnicy i prawniczki, którym zależy na losie zwierząt i ich prawnej ochronie. Przykładowo – jako adwokatka prowadziłam i prowadzę szereg spraw karnych i administracyjnych związanych z ochroną zwierząt (zwykle to sprawy dotyczące znęcania się nad zwierzętami, administracyjnego odbioru zwierząt potrzebujących interwencji, czy ochrony ptaków, których życie jest zagrożone w związku z termomodernizacjami budynków). Wszystkie te sprawy miały dotychczas charakter pro bono. W pewnym momencie skala próśb o pomoc była tak duża, że nie byłam już w stanie przyjmować wszystkich spraw, dlatego założyłam tego bloga – żeby dzielić się zdobytymi doświadczeniami i w ten sposób pomagać szerzej. Nomen omen – w najbliższą środę w moim kalendarzu rozprawa w jednej z tego typu spraw. Przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Katowicach funkcjonuje Koło Przyjaciół Czworonogów, składające się z adwokatów i adwokatek gotowych do pomocy. Istnieje Stowarzyszenie Prawnicy na rzecz zwierząt, które działa w obszarze edukacji prawnej, a także Fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi, zajmująca się ochroną przyrody, w tym zwierząt dzikich. Proszę, nie generalizujmy, budujmy sojusze. Środowiska prawnicze są tak różnorodne, że są wśród nich również ludzie, którym niezwykle zależy na losie zwierząt i mam nadzieje, że będzie ich coraz więcej.

  4. Brawo. Tak, oficjalny Rzecznik-czka praw zwierzat to bardzo sluszny postulat. Nie tylko na poziomie krajowym ale I samorzadowym. Poza tym kazdy urzad miasta, ktory wprowadza darmowe dyzury porad adwokackich dla ludnosci moglby uwzgledniac dyzury adwokatow specjalizujacych sie w prawach zwierzat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.